Smash Up

recenzje

Do baru wchodzą pirat, zombie i dinozaur…

Recenzja gry Smash Up

Powiedzmy to sobie szczerze: od zawsze chciałeś zostać dowódcą kosmicznej inwazji. To było twoje marzenie już od maluśkiego jajka. Problem polega na tym, że krótkie łapki tyranozaura nie zawsze sięgają do deski rozdzielczej. No i pozostaje jeszcze kwestia ogona. Nigdy nie udało ci się go porządnie upchnąć do kabiny pilota. NIGDY! Ale spokojnie. Od kiedy AEG wydało grę Smash Up już nic nie będzie takie jak kiedyś… nawet zombie-skrzaty…

Gra absolutnej zaczepistości…

… a przynajmniej taką informacje znajdziemy na pudełku. Trzeba tu nadmienić, iż jest to porządne pudełko, które nie rozleci się nam w dłoniach po kolejnej partyjce, a w dodatku wygląda całkiem zacnie. Jednakże, wszystko co ma na „okładce”: ninje, kosmitę, dinozaura, pirata, zombie, maga, robota, pterodaktyla i kilka innych nastrojowych postaci musi być „zacne”. W środku pudełka odnajdziemy m.in. instrukcje: kolorową książeczkę ze spisem treści i klarownie przedstawionymi regułami, a to wszystko okraszone poglądowymi rysunkami elementów gry.

REKLAMA

Crokinole

Minions

Plastikowa wypraska jest skonstruowana na tyle dobrze, że nawet biegając cały dzień z grą w plecaku w środku odnajdziemy wyłącznie harmonię, spokój i … trochę pustki. Po rozdzieleniu talii między przegródkami pozostaje wciąż sporo miejsca, co może sugerować niechybne pojawienie się dodatku.

Karty, czyli esencja Smash Up, naprawdę cieszą oko. Grafiki są doskonałe: dopracowane i pasują do każdej z frakcji, Oprócz obrazków na każdej karcie znajdziemy jej nazwę i opis działania, wszystko wyraźną czytelna czcionką. Dodatkowo w prawym dolnym rogu widoczna jest ikonka charakterystyczna dla każdej z grup. Nieco inaczej wyglądają karty baz, ale dzięki temu łatwo odróżnić je od pozostałych talii.

Karty Baz

REKLAMA

Crokinole

Zombie-ninja – powolni, ale skrycie skuteczni

W grze Smash Up mamy do dyspozycji 8 frakcji: kosmitów, dinozaury, ninja, piratów, roboty, zombie, magów i leprachauny (czyli irlandzkie skrzaty w zielonych wdziankach). Z tej radosnej zbieraniny każdy z graczy wybiera sobie dwie talie, tasuje je po czym wyciąga 5 kart. W międzyczasie na środku stołu kładziemy bazy w liczbie równiej liczbie graczy plus jeden. Naszym zadaniem jest zniszczenie tych baz poprzez zagrywanie kart „sługusów” (Minion) i „akcji” (Action).

Do każdej karty sługusa przypisana jest określona cyfra, która ma oddawać siłę naszego wysłannika. Gdy suma wartości wszystkich sługusów zagranych na bazę jest równa lub większa przypisanej do niej liczbie, wtedy uznajemy bazę za zniszczoną i przyznajemy punkty atakującym. Podział punktów znajdziemy na samej karcie bazy. W zależności od tego, w jakim stopniu przyczyniliśmy się do zniszczenia bazy, możemy dostać największą liczbę punktów lub nie dostać ich wcale. Ponadto, każda z kart bazy ma przypisane szczególne działanie, które również wpływa na charakter rozgrywki.

Akcje

Abrakadabra – to ufoludki i magia…

No dobra, czyli ogólny zamysł jest prosty: próbujemy załatwić bazy i przy okazji zdobyć jak najwięcej punktów. Ale w takim razie gdzie tutaj zabawa? Bo jak powszechnie wiadomo w życiu najważniejsze jest miażdżenie przeciwników i wsłuchiwanie się w lament ich kobiet. I pod tym względem Smash Up nas nie zawiedzie. W grze mamy mnóstwo możliwości interakcji z innymi graczami, oczywiście o ile przyjmiemy, iż pod słowem interakcja kryje się próba wykończenia współzawodników. Wszystkie talie obfitują w najróżniejsze karty mające na celu zmniejszenie przewagi przeciwnika, zwiększenie swojej, lub po prostu obrzydzenie życia na najróżniejsze sposoby. Jednak ani ładna oprawa graficzna, ani nawet wysłuchiwanie rozczarowanych jęków współgraczy nie jest moim zdaniem największym atutem tej gry. To różnorodność talii sprawia, że przez wiele rozgrywek będziemy chcieli testować poszczególne kombinacje. Dla przykładu niech posłużą nam 3 frakcje:

Smash_Up_03Kosmici: pośród sługusów znajdziemy głównie karty o słabej i średniej „mocy”, których umiejętności pozwalają powrócić raz wykorzystanym jednostkom z powrotem do ręki gracza, a nie do talii kart odrzuconych. Karty akcji służą głównie go manipulowania sługusami, zarówno naszymi jak i przeciwnika.

Magowie: podobnie jak w przypadku kosmitów, sługusi nie zachwycają „mocą”, jednakże dysponują bardzo ciekawymi umiejętnościami, pozwalającymi na rzucanie dodatkowych kart akcji lub dobieranie ze swojej talii. Zresztą, w ogóle dociąganie kart wydaje się być specjalnością magów.

Dinozaury: czy istnieje coś bardziej przerażającego od tyranozaura z przymocowaną na grzbiecie wyrzutnią rakiet? Twórcy Smash Up najprawdopodobniej stwierdzili, że nie, w związku z czym King Rex jest najpotężniejszym sługusem w grze. Inne dinozaury w ten czy inny sposób podnoszą moc swoją lub innych naszych jednostek. No, chyba że akurat chcemy kogoś zestrzelić laserem. Karty akcji, podobnie jak reszta talii dinozaurów, podnoszą moc jednostkom lub próbują wyeliminować naszych przeciwników.

Jak więc widać każda frakcja jest w jakiś sposób unikalna, nie tylko pod względem szczególnych umiejętności, ale również proporcji (roboty na 20 kart posiadają w talii jedynie dwie karty akcji). Gracze dosyć szybko dostrzegą najkorzystniejsze kombinacje, ale to czy uda im się złożyć wymarzoną talię, uzależni
I’ll be back, Arr…one jest od wyborów innych współzawodników.

Smash Up

Gra Smash Up nie spodoba się każdemu. Odradzam ją fanom ciężkich pozycji, pełnych zawiłych strategii. W tej grze występuje, co prawda sporo elementów wymagających kombinowania, jednakże Smash Up nadaje się raczej jako deser niż danie główne. Co więcej, mimo zapewnienia na pudełku, że gra powinna trwać około 45 minut, pierwsze rozgrywki zajmą zdecydowanie więcej czasu. Nie dość, że trzeba rozeznać się we własnej talii, to do „ogarnięcia” pozostają jeszcze opisy baz i zorientowanie się we frakcjach przeciwników ( a zwłaszcza ich specyfice). Jako że wspomniałam już o opisach kilkakrotnie, nietrudno się domyślić, iż bariera językowa będzie w tym wypadku murem nie do przebicia. Polskiej wersji językowej niestety nie ma.

Podsumowując, Smash Up po bliższym poznaniu okazuje się być grą lekką, łatwą i przyjemną. Nieskomplikowane zasady i doskonale napisana instrukcja sprawiają, iż do stołu zaciągnąć możemy nawet karcianych żółtodziobów. Dodatkowo urzeka piękna szata graficzna i mnóstwo, absurdalnego niekiedy, humoru. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak życzyć waszym tyranozaurom pomyślnej inwazji, o ile oczywiście w końcu dosięgną do tego przeklętego panelu sterowania.

Smash_Up_02