Gothic 2 Noc Kruka – recenzja i poradnik

Pomysł, aby zrobić recenzję Gothic II Noc Kruka chodził za mną od jakiegoś czasu. Światowa premiera drugiej części Gothic odbyła się w 2002 roku.

Tak jak we wcześniejszej części akcja toczy się w świecie fantasy. Druga część gry to kontynuacja historii, którą poznaliśmy w Gothic. Jednak tym razem akcja toczy się poza barierą. Do dyspozycji mamy bardzo rozległe tereny i różnorodne lokalizacje. Oczywiście znów będziemy musieli odwiedzić stare śmieci, tj. kolonię karną. Zasady gry nie uległy zbytnim zmianom. Pojawiło się trochę nowych postaci, nowe gildie i nowe umiejętności, których może nauczyć się nasz bohater. Tak naprawdę w porównaniu do Gothic 3, w dwójce nie zmieniło się tak dużo rzeczy jak by się mogło wydawać.
imo iż silnik bazuje na części pierwszej gry to w Gothic II poprawiono grafikę. Cała kraina została bardziej dopracowana. Została wzbogacona o różne efekty, np. jak mgła.  W grze występuje około 100 różnych tekstur twarzy. Podczas przygody nasz bohater spotyka około 500 niezależnych postaci. Każda z nich ma swój indywidualny charakter i będzie zachowywała pozory własnego życia. W nocy kładą się spać i potrafią się zezłościć, gdy się je obudzi. Nikomu nie pozwalają wejść do swojego domu bez zaproszenia, nie tolerują złodziei i agresywnie reagują na wyciągnięcie broni.

Walka ze szkieletem

Walka ze szkieletem

Kody do Gothic II są potrzebne ludziom, którzy chcą przejść grę w jak najłatwiejszy sposób.

Moim zdaniem warto się wysilić i postarać się dojść do końca gry bez kodów, solucji, poradników czy trainerów. Wtedy zapamiętamy każdą misję na długi czas, a każdy miecz, czy ukryte miejsce, które znajdziemy będzie prawdziwym powodem do dumy.

Do wyboru mamy również ponad 150 rodzajów broni, które możemy wykorzystać walcząc z potworami. Teraz jest ich ponad 50 rodzajów. Jednak nie możemy od razu korzystać z każdej broni. Każda broń wymaga posiadania różnych umiejętności i różnego poziomu siły czy zręczności. Jeśli chodzi o sterowanie bohaterem to robimy to przez użycie klawiatury i myszki. Początkowo gra jest trudna. Z czasem nie jest łatwiej. Wszędzie możemy spotkać silniejszych od nas przeciwników. Podczas gry brakuje automatycznego zapisu. Rozgrywka jest bardzo ciekawa i często zapomina się o samodzielnym zapisywaniu stanu gry. Muzyka w grze w ogóle nie przeszkadza. Nawet grając przez kilka godzin bez przerwy nie powoduje bólu głowy. Efekty dźwiękowe są znakomite. Chodząc po lesie lepiej nie polegać na swoim wzroku, ale na słuchu. Polska wersja gry Gothic jest znakomita. Głosy są podłożone idealnie. Kwestie wypowiadane są z emocjonalnym zaangażowaniem, przez co możemy rozpoznać stosunek postaci do nas i jej charakter.
Bariera upadła. Więźniowie, którzy zostali skazani na dożywotnią pracę w kopalni rudy, dali upust narastającej od lat wściekłości. Rzucili się do ucieczki. Miasto Khorinis było zupełnie na to nieprzygotowane. Strażnicy mieli problem z opanowaniem ataków. Po krwawych walkach wielu z więźniów ukryło się w lasach, osadach, górach. Przez te napady miasto prawie całkowicie zostało sparaliżowane. Królewscy Palladyni pod wodzą lorda Hagena zaprowadzili tymczasowy porządek. Część chłopów zbuntowała się i przestali płacić daninę królowi. Zapłacili najemnikom, którzy zajęli się ochroną ich farm. Jednak to nie koniec kłopotów. Okazało się, że Śniący, który nie został pokonany a tylko wygnany,  przywołał armię smoków, która ma raz na zawsze pokonać ludzi.

Noc kruka bez modów wygląda bardzo ładnie

Noc kruka bez modów wygląda bardzo ładnie

Świat Gothic II to ogromne tereny. Wyspa na której rozgrywa się akcja nazywa się tak jak miasto położone na niej – Khorinis. Składa się z kilku dużych lokalizacji: miasto Khorinis, Górnicza Dolina, Dwór Irdorath. Pojawia się również mnóstwo mniejszych lokacji, takich jak farmy, Klasztor Magów. W mieście Khorinis przez wojną z Orkami kwitł handel zamorski. Aktualnie w mieście jest tylko jeden okręt. Podzielone jest ono na trzy dzielnice: górne miasto, dolne miasto i dzielnica portowa. Do górnego miasta mają dostęp tylko obywatele. Znajdują się tam domy najważniejszych i najbogatszych obywateli. Jest tam również siedziba miasta. W dolnym mieście znajduje się plac targowy, karczma, tawerna, koszary i domy czeladników. Dzielnica portowa to najniebezpieczniejsza część miasta. Nie jest patrolowana przez straż. Górniczej Doliny chyba nie trzeba przedstawiać fanom gry. Dwór Irdorath znajduje się na innej wyspie. Na niej znajduje się jedna z czterech Świątyni Beliara.

W poszukiwaniu krwawych pucharów

W poszukiwaniu krwawych pucharów

Historia bezimiennego rozpoczyna się, około miesiąc po zakończeniu pierwszej części, u znajomego maga – Xardasa. Pod gruzami spędził ponad trzy tygodnie. Okazuje się, że podczas tego wszystkiego częściowo stracił pamięć. Ten sprytny zabieg twórców sprawił, że na nowo będziemy rozwijać naszą postać. Historię rozwoju naszego bohatera możemy śledzić poprzez statystyki: siła, zręczność, mana i punkty trafień. Wraz z rozwojem akcji i zdobywaniem doświadczenia bezimienny ma do wyboru naukę wielu umiejętności. Może opanować walkę mieczem jednoręcznym dwuręcznym, kuszą, łukiem. Poza umiejętnościami walki może również nauczyć się skradania, włamywania, kradzieży kieszonkowych, kowalstwa, zdobywania trofeów, tworzenia własnych run i alchemii. W przeciwieństwie do wielu gier tego typu to tutaj, np. przy włamywaniu się do skrzyni, nie musimy jej od razu otworzyć. Sami będziemy musieli manewrować wytrychem. Jeśli nie będziemy uważni to może się złamać i nici z włamania. Zwiększa to realizm rozgrywki. Tak jak w pierwszej części Gothic, by nauczyć się wybranej umiejętności musimy odszukać nauczyciela. Jednak teraz zdobywanie umiejętności nie będzie takie łatwe. Im wyższy poziom, tym więcej punktów umiejętności musimy wydać, by zwiększyć poziom. Z czasem będziemy musieli wybrać specjalizację. Do wyboru mamy: Magów Ognia, Łowców Smoków lub Paladynów. Tylko Magowie Ognia mogą poznać tajniki magii najwyższego poziomu. Najemnicy to najlepsi wojownicy, którzy mogą władać każdym rodzajem broni i nosić najcięższy pancerz. Paladyn to połączenie wszystkich tych umiejętności. Tylko, że w każdej z nich będzie przeciętny. Przed wyborem watro zapisać grę i jeśli nam coś się nie spodoba zawsze możemy wybrać coś innego bez rozpoczynania całej rozgrywki na nowo. Każda ze specjalizacji ma inne przygody.

Lepszą grafikę w Gothic 2 widać gołym okiem

Lepszą grafikę w Gothic 2 widać gołym okiem

Ciekawostką w Gothic II jest to, że aby przejść szybko grę, wcale nie trzeba używać kodów na złoto, czy kodów na zbroję.

Wystarczy tylko trochę poszukać, aby te rzeczy znaleźć w jakiejś beczce, czy szafce.
Naprawdę pancerne zbroje leżą czasami w zasięgu naszej ręki i dobrze podpakować bohatera można przez przeszukiwanie kolejnych lokacji.
Podczas rozgrywki spotykamy wiele postaci. Niektóre są całkowicie nowe, część z nich znany z poprzedniej części. Diego, Gorn, Lester i Milten mogą nam pomóc w przejściu gry. Część nowych postaci będzie z początku wrogo do nas nastawiona. Później ich stosunek do nas może się zmieniać. Tak będzie z Lordem Hagenem czy Vatrasem. To właśnie Lordowi Hagenowi musimy przekazać wiadomość o smokach. Przywódca palladynów rezyduje w Górnym Mieście i ma za zadanie zdobyć ostatnie pokłady magicznej rudy. Gdy w końcu uda nam się go przekonać o tym, że mówimy prawdę to właśnie on pomaga nam zdobyć Oko Innosa. Vatras to jedyny Mag Wody w grze. Możemy go spotkać na placu świątyni Adanosa. Początkowo jest w stosunku do nas bardzo niechętny, ponieważ uważa, że w zdradziliśmy Magów Wody w Górniczej Dolinie. Po wykonaniu kilku zadań powoli zaczyna się do nas przekonywać.
Gothic II ma bardzo ciekawą fabułę, pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji. Dojście do końca gry może odbyć się na wiele różnych sposobów. Podczas podróży będziemy mieli do wykonania wiele różnych zadań. Każde zadanie możemy również wykonać na kilka różnych sposobów. Niezależnie od wyboru powoli osiągniemy zamierzony cel. Jeśli chcemy poznać wszystkie sposoby, musimy przejść grę wiele razy.
Naszymi głównymi wrogami w GoThic II są smoki: Bagienny – Pandrodor, Kamienny – Pendrakhan, Ognisty – Feomathar, Lodowy – Finkregh, Ognisty – Feodaron (brat Feomathara) i Ożywieniec.

Podsumowując recenzję Gothic II, tę grę możemy uznawać za wybitną, bo jest bardzo dopracowana i każdy miłośnik gier RPG powinien sięgnąć po ten tytuł.

Gothic – recenzja kultowej gry RPG

Chyba nikt w niemieckim studiu Piranha Bytes nie spodziewał się, że Gothic wydany w 2001r. osiągnie status kultowej. Ta znakomita gra cRPG mimo, iż od jej wydania minęło kilkanaście lat to nadal cieszy się niesłabnącą popularnością.

Głównym bohaterem jest bezimienny. Później okazuje się, że jest wybrańcem boga sprawiedliwości i ognia – Innosa. Fabuła pierwszej części gry rozgrywa się w kolonii karnej, zwanej Górniczą Doliną, otoczonej magiczną barierą. Znajduje się ona w dolinie wyspy Khorinis. Kraina przedstawiona w grze to średniowieczny świat fantasy, zamieszkały przez różne stworzenia i pełen magii.

Do Gothic został dodany tryb multiplayer, w którym mamy do dyspozycji inne bronie. Oczywiście grając w multiplayer kody nie działają.

Podczas gry poznajemy historię powstania magicznej bariery. Królestwo Myrtana było bardzo spokojne, a kopalnie obfite w różne zasoby. Gdy orkowie usłyszeli o tej bogatej krainie zaczęli ją atakować. Król Rhobar chciał ocalić swoje kopalnie, w których wydobywał bardzo cenną magiczną rudę.

Arena walki w Gothic - wg. mnie pierwsza część jest lepsza od Noc Kruka

Arena walki w Gothic – wg. mnie pierwsza część jest lepsza od Noc Kruka

Wezwał do siebie 12 najpotężniejszych magów, by stworzyli magiczną barierę ochraniającą cenne kopalnie i zamek. Do jej wykonania wykorzystali magiczne artefakty – kamienie ogniskujące. Bariera miała mieć efekt stały, czyli nie można było jej usunąć. Kto do niej wszedł to już nie mógł wyjść. W ten sposób utworzono z niej Kolonię Karną. Jednak tworzący ją magowie również zostali w niej uwięzieni.Zaklęcie wymknęło się spod kontroli i bariera przekroczyła ustalone granice. Na skutek tego zamieszania więźniowie podnieśli bunt i zabili straż królewską. Tym samym przejęli kontrolę nad kolonią karną. Magowie rozłamali się na dwa kręgi. Magowie Ognia przestali wierzyć w to, że kiedykolwiek uda się zniszczyć barierę. Magowie Wody przez cały czas wierzyli, że jest to możliwe. Jedyną osobą, która dowiedziała się co poszło nie tak przy tworzeniu bariery był, mieszkający na pustkowiu, nekromanta Xardas. Dowiedział się, że demon nazywany Śniącym naruszył strukturę zaklęcia i to przez jego moc nie można zniszczyć bariery. Dopiero wygnanie tego demona spowoduje, że bariera się rozpadnie.
Na samym początku gdy nasz bohater, bezimienny, będzie musiał podjąć decyzję do którego z obozów się przyłączyć. Do wyboru są trzy: Stary Obóz, Nowy Obóz oraz Obóz Bractwa Śniącego. Stary Obóz jest najstarszy i rządzący się surowymi prawami. Mieści się na terenie zamku, w którym kiedyś urzędowała straż królewska, kopacze, magnaci i Magowie Ognia. Tylko ten obóz prowadzi wymianę z królem. W zamian za magiczną rudę otrzymują broń, żywność, itp. Jest najbogatszy ze wszystkich. Stary Obóz otoczony jest drewnianym murem. W środku podzielony jest na dwie części: zewnętrzny pierścień i wewnętrzny. W tym pierwszym żyją kopacze i cienie, w drugim, mieszczącym się w zamku, strażnicy, magnaci i Magowie Ognia. Kopacze zajmują się pracą w kopalni. Cienie to osoby wyżej postawione od nich, jednak są mniej ważni od strażników. Są handlarzami, złodziejami, myśliwymi oraz zarządcami. Każdy cień, który dokona jakiegoś wielkiego czynu ma możliwość zostania strażnikiem lub Magiem Ognia. Przywódcą obozu jest Gomez. Kolejnym z obozów, do którego możemy się przyłączyć jest Nowy Obóz. Powstał jako efekt rozłamu w Starym Obozie. Dąży on do zniszczenia magicznej bariery poprzez detonację kopca rudy przez Magów Wody.

Różne pory dnia w Gothicu to coś nowego w grach z tamtego czasu

Różne pory dnia w Gothicu to coś nowego w grach z tamtego czasu

Rudę wydobywają w Wolnej Kopalni Krety. Większa część obozu znajduje się w wielkiej jaskini. W tym obozie nie ma zasad. Magowie, w celu ochrony kopca rudy, zatrudnili najemników. Jest to najbiedniejszy obóz, który utrzymuje się z napadów na konwoje Starego Obozu. W obozie prowadzi się produkcję ryżu, z którego wyrabia się ryżówkę. Przywódcą najemników jest Generał Lee. Został on wtrącony do kopalni za morderstwo, którego nie popełnił. Ostatni z obozów to Obóz Bractwa Śniącego, zwany też Obozem na Bagnie lub Obozem Sekty. Jego członkowie wyrzekli się starych bogów i czczą Śniącego. Propagują palenie bagiennego ziela, które rośnie tylko tam. Ich przywódcą jest Y’Berion. Obóz składa się z drewnianych domków na ziemi i zawieszonych na drzewie. Mieszkańcy obozu dzielą się na nowicjuszy, guru i strażników świątynnych. Nowicjusze zajmują się zbieraniem i obróbką bagiennego ziela. Guru otrzymują wizję od Śniącego, a strażnicy świątynni pilnują bezpieczeństwa, a także zbierają wydzielinę pełzaczy (to potwory nękających kopaczy w Starej Kopalni).

Grafika w tej grze była świetna wtedy

Grafika w tej grze była świetna wtedy

Magiczna ruda to najcenniejszy zasób kopalniany. W pierwszej części gry Gothic jest jej pod dostatkiem. Jest ona bardzo trudna w obróbce, jednak jest wielu kowali, którzy mają odpowiednie zdolności i potrafią wykorzystać ten surowiec do wyrobu super pancerzy i broni. Zbroja, która została wykuta z magicznej rudy lub chociażby nią pokryta jest bardzo odporna na ciosy i chroni właściciela. To samo tyczy się broni. Z tym kruszcem jest ona prawie niezniszczalna i nigdy się nie tępi. Wrogowie za to otrzymują straszne obrażenia. Magiczna ruda jest w kolorze fioletowo-niebieskim. Momentami sprawia wrażenie jakby świeciła. Przy nieodpowiednim przetopie traci swoje możliwości magiczne. Wydobycie jej jest dosyć trudne, ponieważ kruszec jest bardzo twardy.

Wielu ludzi grająć w Gothic używa kodów, lub modów. Ciekawostką może być fakt, że gra jest najbardziej grywalna w swojej czystej wersji.

Grając na kodach, czy dodając do gry mody gracz może się szybko znudzić i zniechęcić. W końcu, co to za gra bez żadnych wyzwań?

Wspinanie się jest częścią każdej dobrej gry

Wspinanie się jest częścią każdej dobrej gry

W świecie Gothic często jest mowa o trzech bogach: Innosie, Adanos i Beliar. Innos to bóg ognia i sprawiedliwości. Jego ziemskimi przedstawicielami są Magowie Ognia. Swoją opieką obejmuje również paladynów. Toczy wojnę ze swoim bratem Beliarem. Adanos to bóg równowagi. Jego symbolem jest woda i wszystkie jej skupiska, dlatego też jego przedstawicielami są Magowie Wody. Obejmuje pieczę nad walką Innosa i Beliara. Beliar to symbol zła i zniszczenia. Jego wyznawcy to nekromanci. Przez całą rozgrywkę jest też mowa o Śniącym. Na początku gdy dowiadujemy się, że jest czczony przez Obóz na Bagnie. Myślą, że pomoże on im uwolnić się z bariery. Później okazuje się, że to zły demon, którego do życia powołał Beliar. Pod koniec gry bezimienny będzie musiał się z nim zmierzyć i wygnać ze świata ludzi.
Nasz bohater podczas rozgrywki podejmuje wiele różnych wyborów. Niezależnie od naszego wyboru w końcu i tak trafimy na główny wątek fabularny. Rozwój poszczególnych zadań może być różny. Historia obfituje w wiele niespodziewanych zwrotów akcji. Podczas gry bezimienny poznaje wiele przychylnych postaci (Milten, Diego, Lester, Gorn), neutralnych oraz wrogich.

Zróżnicowany teren gry - góry, wąwozy... ta gra wyprzedziła swoją epokę. W nowym Wiedźminie dalej będziemy pewnie chodzić tylko po płaskim terenie, a przeszkodą będzie byle górka.

Zróżnicowany teren gry – góry, wąwozy… ta gra wyprzedziła swoją epokę. W nowym Wiedźminie dalej będziemy pewnie chodzić tylko po płaskim terenie, a przeszkodą będzie byle górka.

Podczas podróży możemy napotkać wiele różnych potworów. Kolonia zamieszkała jest również przez orków. Podczas walki z różnymi potworami otrzymujemy punkty doświadczenia. Określona liczba punktów to kolejny poziom. Z każdym poziomem otrzymujemy dziesięć punktów nauki. Później możemy je przeznaczyć na naukę jakiejś dowolnej umiejętności. Statystyki możemy poprawić u któregoś z nauczycieli. Zostały one podzielone na: siłę, zręczność, mana, zdrowie. Umiejętności, których możemy się nauczyć to: posługiwanie się bronią jednoręczną, dwuręczną, łukiem, kuszą, skradanie się, akrobatyka, otwieranie zamków i umiejętności myśliwskie. Wykonując zadania bezimienny zdobywa zbroje, żywność, rudę oraz artefakty.

Recenzja Gothic sprawiła mi dużą przyjemność i polecam tą świetną grę, która nawet kilkanaście lat po premierze jest niesamowicie grywalna i wciągająca.

GTA V na PC i konsole nowej generacji – co się zmieni w tej grze?

Grand Theft Auto V nadchodzi na PC-ty i konsole nowej generacji. W listopadzie wkroczą do Los Santos posiadacze Playstation 4 i Xboxa One, a PC-towcy dwa miesiące później, czyli w styczniu.

Premiera każdej gry od Rockstara wywołuje nie lada emocje.
Z odświeżoną wersją jest podobnie. Oczywiście te emocje są spowodowane dwumiesięczną różnicą między wersją na konsole, a pc-tową.
Z drugiej strony Rockstar szykuje graczom coś więcej niż zwykłą reedycję.
Prace nad next genowym GTA V trwają już bardzo długo i gra zostanie niemalże w całości odświeżona.

Zobaczmy jakie nowości czekają nas w tym ładniejszym Los Santos.

Oczywiste jest, że większość zmian jest związanych z oprawą graficzną.
Jednak nie zostaniemy zostawieni z tak zwanymi teksturkami HD.

Czego chcę? Chcę GTA V na PC

Czego chcę? Chcę GTA V na PC

Nowe GTA V jest robione prawie od początku. Rockstar nad next genową wersją gry pracuje od długiego czasu i to widać.
Mieliśmy już okazję obejrzeć trailery, liczne porównania graficzne, a nawet filmy z zamkniętych pokazów.
Skok graficzny jest gigantyczny, a wymagania GTA V będą pewnie kosmiczne.
Znacznie zwiększona została ilość obietków na ekranie i dotyczy to zarówno ludzi jak i samochodów jeżdżących ulicami.
Obszar widoczny sięga aż po sam horyzont, a gra nie doczytuje aż w tak widoczny sposób nowych elementów.
Rockstar dodał również nowe rodzaje zwierząt, które mają teraz bardziej szczegółowe i realistyczne futra, oraz nowych ludzi zamieszkujących miasto.

Wymagania GTA V nie są jeszcze znane, mimo to możemy się spodziewać, że zwykły komputer nie uciągnie gry z tak świetną grafiką.

Ocean wygląda znacznie barzdiej realistycznie, drzewa zostały zmienione, a trawa przemodelowana.
Podobno elementy w świecie gry reagują bardziej sugestywnie na zachowania graczy.
Tekstury obiektów są podobno lepiej zrobione. Nie tylko mają dużo więcej detali, ale są ostrzejsze, co widać przede wszystkim na wszelkiego rodzaju znakach i bannerach.

Piękna fizyka wody w nowym GTA

Piękna fizyka wody w nowym GTA

Dodany został też antyaliasing.
Niektóre modele obiektów zostały nie tylko podniesione w jakości, ale kompletnie podmienione.
Nawet tak drobne elementy jak tory zostały też wymienione i poprawione.
Widoki nocą są też dużo ładniejsze, przede wszystkim dodało ładny efekt rozmywania się świateł w tle, kiedy element na pierwszym planie jest ostry.
Wszystkie efekty pogodowe zostały poprawione (szczególnie deszcz), a wodę widać teraz spływającą ulicami przy większej ulewie.
Jeśli już mowa o wodzie, to cały świat podwodny został przerobiony, a światło lepiej reaguje na otoczenie, szczególnie na nowe modele drzew.

Idziemy się ubrać. Może w sklepie znajdzie się jakiś easter egg?

Idziemy się ubrać. Może w sklepie znajdzie się jakiś easter egg?

Wszyscy, którzy widzieli grę na pokazach są zgodni – graficznie mamy do czynienia z gigantycznymi zmianami w GTA V na PC.

Wszystkie poradniki i gameplaye z GTA V na konsole będą mogły służyć jako wskazówka dla graczy pc-towych.

Fabuła nie ulegnie znaczącej zmianie. Nie wiadomo jednak czy będą dostępne kody dla graczy PC-towych.
Ciekawostką jest to, że zostanie dodanych też dużo pojazdów, nie znajdujących się wcześniej nawet w dodatkach do wersji konsolowej.
Ilość klatek na sekundę w jakich gra będzie działać na PS4 i Xbox One nie została jeszcze potwierdzona, ale podobno całość goni w 30 klatkach na sekundę.
Rozdzielczość nie jest pewna.

Tej grafiki niestety nie uzyska się na emulatorze

Tej grafiki niestety nie uzyska się na emulatorze

A co z innymi zmianami? Wiemy na pewno, że stacje radiowe zostały odświeżone i możemy się spodziewać ponad stu nowych piosenek.
GTA V zostanie wypuszczone ze wszystkimi dodatkami, które były wypuszczone do tej pory – mowa tutaj o zawartości online, ciuchach, nowych pojazdach, elementach dostosowywania postaci i tak dalej.
Wszyscy trzymają oczywiście kciuki za słynne napady. Rockstar zapewnia też lepszą stabilność działania GTA V w multiplayer.
Pamiętacie na pewno nie działające GTA Online? Tym razem premiera ma odbyć się gładko, a limit graczy grających na jednej mapie ma zostać zwiększony do 30.
Nowe aktywności i mini gierki zostaną też dodane do tej wersji, takie jak strzelnica, czy gra w kręgle.
Co ważne dla osób grających na Playstation 3 i Xboksie 360 – bez problemu eksportujemy nasze postępy z wersji GTA Online do wersji next genowej lub pc-towej.

Misja na motorówce

Misja na motorówce

Wersja kolekcjonerska GTA V na PC ma zawierać jeszcze więcej pojazdów i broni, które nie są dostępne w normalnej wersji gry.

Dodatkowo jeśli zamówimy grę przed premierą, otrzymamy milion dolarów do wydania w potyczkach multiplayerowych.
GTA V na konsole nowej generacji i pc-ty nie zrobi na pewno tak dużego szumu jak podczas pierwszej premiery.
Jedno jednak trzeba przyznać Rocstarowi – jak zwykle nie idą na łatwiznę i starają się graczom oddać produkt odświeżony do granic możliwości.
Sądzę, że wiele osób, które przeszły tą grę zdecyduje się na powrót do piękniejszej wersji miasta Los Santos.

Bo po prostu będzie warto zagrać w GTA V na PC, nie tylko ze względu na lepszą grafikę, ale też na tą zawartość dodatkową, wspomnianą wcześniej.

Thief 4 – wymagania i recenzja

Wymagania Thief 4 są już znane, więc oto recenzja króla wszystkich skradadek, który kolejny raz ma szansę podbić nasze serca.

Co prawda wszelkie zapowiedzi i filmiki nie urzekały niczym nowym to gra jest warta uwagi. Musimy się tylko dobrze zastanowić czy najnowszy Thief zepsuje czy potwierdzi dobre imię produkcji.

Tym razem gra jest niesamowicie elastyczna i każdy z pewnością dopasuje tu swoje preferencje i wymagania. W końcu można zmieniać zarówno poziom trudności z jakim przyjdzie nam się zmierzyć jak i między innymi interfejs użytkownika. Jest tu naprawdę ogrom szczegółów i opcji, których na bank nie znajdziemy w innych produkcjach w kategorii gier akcji. Najlepsze jest to, że każda wybrana przez nas opcja „kosmetyczna” ma swój wpływ w właściwej rozgrywce.

Lokacje są zawsze ponure. Dobrze chociaż, że gra się nie zawiesza.

Lokacje są zawsze ponure. Dobrze chociaż, że gra się nie zawiesza.

Thief 4 ma normalne wymagania jak na grę o skradaniu się. Wystarczy GeForce 9800 aby grać na średnich detalach.

A możliwości nowszej karty graficznej sprawią, że będziemy grać w pełnych detalach bez żadnych ścięć.

Obok wyboru poziomu trudności mamy okazję dopasować sobie koncentracje, kiedy gra będzie się zapisywać i tak dalej i tak dalej.  Jest tego tak dużo, że aż nie sposób wymienić, a wszystko co zmienimy sprawia że przestajemy być przysłowiowymi noobami. Pamiętajmy jednak, że każda wybrana przez nas zmiana jest nieodwracalna w czasie gry, więc dobrze się zastanówmy na co tak właściwie się porywamy.

Możemy również dostosować sobie to, czy chcemy korzystać z podpowiedzi i wyróżniania elementów w pokojach, którymi powinniśmy się zainteresować. Tak więc możemy wybrać opcję po omacku lub trochę to wypośrodkować i ustalić, że z niektórych podpowiedzi jednak chętnie skorzystamy.

Bardzo ważnym elementem są misje poboczne, za które otrzymujemy nowe umiejętności i bronie.

Jest to bardzo przydatne, a czasami potrzebne do przejścia kolejnych misji, których poziom trudności spada razem z unowocześnianiem naszego ekwipunku.

Nie wiedziałem gdzie kupić strzały... bliskie spotkanie z owczarkami niemieckimi.

Nie wiedziałem gdzie kupić strzały… bliskie spotkanie z owczarkami niemieckimi.

Thief A.D. 2014 można uznać za taki nowy początek. Nazwijmy to restartem. Zdecydowano odciąć się od poprzednich gier i nie nawiązywać już do nich w rozgrywce. Oczywiście główny bohater też uległ pewnym zmianom. Nadal lubuje się w samotności i jest wyrzutkiem, ale można zauważyć, że jego dość charakterystyczna cecha charakteru nieco zanikła, a mowa tu o cynizmie. Z tego powodu trochę brakuje mu chartu ducha czy charyzmy ( choć ukrytej), stał się jakby nieco oswojony.

Niestety trzeba przejść do istotnej części gry a mianowicie fabuły. Jest naprawdę cieniutka. Oczywiście początkowo jak zwykle przedstawiona historia intryguje i zaczyna wciągać, ale to wszystko powoli mija. W sumie nie powoli bo już po kilku rozdziałach. Dają się tu zauważyć schematy i motywy które już chyba wszystkich dawno znudziły. Całość psują filmiki przerywnikowe, które nie są przykładem świetnego wyreżyserowania.

Jasne, że gra ma swoje atuty i to dość mocno wybijające się podczas rozgrywki. Za przykład może posłużyć element gry w pewnym budynku gdzie świetnie wpleciono motyw horroru. Czasami dostajemy porządnie wymierzony policzek gdy po długim skradaniu się twórcy postanowili zabawić się w film akcji i zaserwować ucieczkę, która psuje wszystkie wcześniej wykonane po cichu manewry. Trzeba się pogodzić z tym, że tak została skonstruowana fabuła i totalnie nie mamy na nią wpływu nawet jak świetny złodziej,

Spolszczenie do Thief 4 nie jest potrzebne, bo instaluje się w polskiej wersji językowej.

Teksty są dobrze przetłumaczone, jednak aby oddać klimat tych ciemnych miast, lepiej włączyć angielską wersję językową.

Czarny ekran? Nie, to tylko grafika Thief 4.

Czarny ekran? Nie, to tylko grafika Thief 4.

Ciekawostką jest to, że przy słabej historii głównej, wątki poboczne i związane z nimi zadania są naprawdę interesujące. Większość to oczywiście bardzo proste i szybkie misje, których możemy nawet nie odczuć. Są wśród nich jednak perełki, które potrafią rozwinąć się na kilka etapów co podniesie poziom zabawy. To trochę dziwne, że w tych krótkich zadaniach mamy do czynienia z ciekawszymi pomysłami i intrygami niż w głównej fabule, która jest przewidywalna i stereotypowa do bólu.

Jak zwykle w tego typu grach dużą wartość ma dobry podkład muzyczny oraz sama oprawa dźwiękowa. Gdy w opcjach zrezygnujemy z koncentracji, musimy zdać się na inne zmysły. Tak więc gra na słuch w tej grze zdecydowanie jest możliwa. Zdarzają się lekkie błędy np. w lokalizacji dźwięku, który okazuje się być nieco przekłamany, ale są to rzadkie sytuacje. Ciężko jest napisać cokolwiek o muzyce zastosowanej w Thiefie. Różni się bardzo od poprzednich odsłon, szczególnie, że jest bardziej klasyczna. Świetnie dobrany utwór w sytuacjach skradania się i spokoju przeradza się w niesamowity łomot przy jakimkolwiek zagrożeniu. Dobrym pomysłem jest po prostu s głośników i odrzucenie słuchawek w kąt, bo można paść na zawał. Ciężko też wyjaśnić występowanie muzyki klasycznej granej przez orkiestrę symfoniczną w… kanałach. Dziwne, ale prawdziwe.

Niektórym z grających w Thief 4 przyda się poradnik, albo solucja. Myślę, że warto zobaczyć zamiast tego gameplay, bo łatwiej zrozumieć co trzeba zrobić, gdy się to zobaczy.

Thief posiada dość otwarty świat po którym możemy się swobodnie poruszać. Całość miasta w którym się znajdujemy podzielona jest na kilka części zarówno fabuły głównej jak i misji pobocznych. Wszędzie dostajemy się praktycznie bez problemu, więc tu raczej nie ma na co narzekać.

Odkrywanie nowych miejsc i zwiedzanie miasta jest naprawdę przyjemne. Poza wspomnianymi już wątkami pobocznymi, w każdym zakamarku czają się dodatkowe sekrety i intrygi, które tylko czekają żeby je odkryć. Atmosferę gry buduje zarówno ciemne miasto spowite w miejscami gęstej mgle jak i podsłuchiwane przez nas na każdym kroku rozmowy. Gdy tak przemykamy się miastem, a nawet po jego dachach, zza któregoś okna zawsze usłyszymy czy to roześmiane rodziny i ich wesołe rozmowy, czy kłótnie, a nawet drobne sekrety, które zainteresują każdego złodziejaszka ( gdzie schowane są pieniądze lub biżuteria).

Nie warto korzystać z trainera do Thief 4.

Może ułatwia ją grę, ale trainery i inne kody całkowicie rujnują przyjemność z grania w ten rodzaj gry.
Na przykład niezłamany kod do sejfu często da się wydedukować z gazet i zapisków, które leżą w domach.

Strzały, brzytwy, nożyce do drutu... nasz bohater posługuje się bardzo ostrymi narzędziami. Na pewno ma swoje jakieś brudne tajemnice.

Strzały, brzytwy, nożyce do drutu… nasz bohater posługuje się bardzo ostrymi narzędziami. Na pewno ma swoje jakieś brudne tajemnice.

Plusem jest to, że nie ma tu swoistych przerw od akcji i nagłej teleportacji w inne miejsce niż przed chwilą byliśmy. Fabuła nie narzuca nic takiego, więc wszędzie musimy powędrować sami (czasem przy pomocy naprawdę lichej mapy). Czasem jednak ta samowolka denerwuje, gdy okazuje się, że aby wypełnić jakieś zadanie musimy wracać na drugi koniec miasta i po raz tysięczny przechodzić tymi samymi płotami, wyłamywać te same dechy i wybijać te same szyby.

Sztuczna inteligencja naszych przeciwników jest naprawdę długim i dość żmudnym tematem. Nie jest ona szczególnie zła jest jednak bardzo wypośrodkowana. Bywa, że czasem reaguje z opóźnieniem, ale zawsze jakoś na nas zareaguje. Choć to może błędne stwierdzenie bo zdarza się, że strażnik jakiegoś obiektu po sekundzie zorientuje się, że coś jest nie tak, gdy nadepniemy na szkło czy w kałużę, ale odgłosu roztrzaskanego z hukiem kufra zupełnie nie zrobi na nim wrażenia.
Nie spodobać się może jednak całkowite ignorowanie otwartych drzwi czy braku skradzionych przedmiotów. Tu twórcy się nie popisali.

Fabuła Thief 4 wersji kolekcjonerskiej jest taka sama jak wersji podstawowej.

Wersja kolekcjonerska różni się tylko kilkoma drobnymi dodatkami i nie ma wpływu na gameplay.

Można odnieść niemałe wrażenie, że za bardzo skupiono się w Thiefie na detalach, zapominając przy okazji o sednie gry jakim jest fabuła, czy niektóre podstawowe interakcje. Produkcja wypełniona świetnymi animacjami i silnym zapleczem, najeżona jest czekającymi na nas rozczarowaniami. Nie wykorzystano w pełni potencjału jaki ma gra tworząc coś, co naprawdę ciężko ocenić na tak lub na nie. Całość zostaje uratowana przez wspomnianą już elastyczność gry która daje niesamowite możliwości i sprawi, że będziemy do Thiefa wciąż wracać i wypróbowywać nowych opcji, innych rozwiązań i wcześniej nie wybranych przez nas rozszeżeń.
Nikt na pewno nie pożałuje spędzonych przy grze chwil, kiedy to mieliśmy okazję poczuć niesamowitą atmosferę zaproponowanego nam miasta spowitego tajemnicą.

Dlatego recenzja Thief 4 dostaje ode mnie świetną ocenę, tym bardziej, że wymagania są normalne i nie trzeba mieć drogiego sprzętu, aby cieszyć się ciekawą rozgrywką bez klatkowania.

Sniper Elite III: Afrika – pełna wersja i jej wymagania

Dzisiaj porozmawiamy o grze Sniper Elite III: Afrika w pełnej wersji, jej wymaganiach sprzętowych i ogólnie o tym dlaczego tak wielu ludzi ją pobrało aby grać w trybie multiplayer.

To jest kolejna część serii Rebelionu, bardzo symulacyjnej… w sumie to zależy od poziomu trudności jaki sobie wybierzemy na samym początku.

Gra ma bardziej otwarty charakter niż ostatnie odsłony serii. Może nie jest aż takim sandboxem jak GTA 5, ale na pewno mamy wiele sposobów na podejście do rozgrywki.

Gdy musimy podejść do jakiegoś zamku to możemy to zrobić na sto różnych sposobów: możemy zakraść się od boku, możemy wejść z bombą głównym wejściem… możliwości jest sporo.

Poradnik początkującego snajpera. W Sniper Elite 3 na front rzuca się ludzi z podręcznikami how to. Ciekawe, czy wielu rekrutów w ogóle to przeczyta…

Poradnik początkującego snajpera. W Sniper Elite 3 na front rzuca się ludzi z podręcznikami how to. Ciekawe, czy wielu rekrutów w ogóle to przeczyta…

Gra wygląda całkiem przyjemnie, ale nie powiedział bym, że grafika wygląda na powalającą. Mimo niskich wymagań sprzętowych, Sniper Elite III nie odrzuca od siebie. Jest taki w porządku po prostu. Bardzo cieszy to, że całość porusza się płynnie w 60 fpsach, chociaż przy szybkim obracaniu kamerą zdarza się tej grze gubić klatki.

To jest takie moje wyczulenie na te fpsy, bo często grałem w mordobicia i nie lubiłem jak spowalniały. To na co zwróciłem uwagę jak grałem to to, że gra wykorzystuje głośniczek na padzie, to znaczy, jak przeładujemy broń, albo jak jacyś niemcy nas zauważą, to z głośniczka wydobywają się odpowiednie odgłosy.

Fajną opcją w pełnej wersji Sniper Elite III są tak zwane killcamy, dzięki którym możemy oglądać w zwolnionym tempie jak wygląda tor pocisku i gdzie uderza nasz cel.

Szczególnie ciekawie wyglądają headshoty i strzały w kończyny. Jednak po jakimś czasie ta opcja się nudzi i warto ją wyłączyć w ustawieniach.

W lewym dolnym rogu ekranu możemy zobaczyć czy wrogowie nas widzą, albo słyszą. Brakuje mi jednak na tym radarze jakiegoś ukształtowania terenu – nie wiadomo czy na tym radarze ktoś jest na górze, czy na dole. Ten radar przypomina radar Marines w Aliens vs Predator, gdzie widzimy, że coś się zbliża, ale dokładnie nie wiadomo co.

Ma to swoje plusy, jest dużo bardziej realistycznie i trzeba bardziej się wczuwać w grę, ale łatwiej by było, gdyby do radaru zostało dodane ukształtowanie terenu.

Trzeba też powiedzieć, że w Sniper Elite 3 Afrika kamera czasami wariuje i trudno wcelować w przeciwnika przy dużej akcji.

Trochę jak scena z filmu "Jak rozpętałem II Wojnę Światową"

Trochę jak scena z filmu “Jak rozpętałem II Wojnę Światową”

Cieszy to, że przeciwnicy nie spawnują się  w tych samych miejscach i jest możliwość wyczyszczenia mapy ze wszystkich. Oczywiście każdą misję da się przejść w kilka minut, ale jak ktoś chce, to może przejść ją w godzinę. Pojawiają się różne wątki poboczne, które można podejmować, lub nie.

AI wrogów pozostawia wiele do życzenia – wrogowie się chowają, ale pozostawia to wiele do życzenia.

No właśnie, poprzez eliminowanie wrogów zdobywamy experience i nasza postać osiąga kolejne levele i zdobywa nowe bronie.

Podobnie jak w serii Battlefield, Sniper Elite 3 daje możliwość regeneracji życia, jeśli nie jest się pod ostrzałem, więc nie trzeba szukać po całej mapie apteczek, aby uleczyć naszą postać.

Od premiery wiadomo było, że w tej grze będzie taki element gamingowy jak w GTA, tzn. schowasz się, przeczekasz trochę czasu i wrogowie przestaną na ciebie polować i stwierdzają, że w sumie nic się nie stało. Dobrze jest więc oddać strzał i uciec na drugi koniec mapy, by po jakimś czasie wrócić w to samo miejsce i oddać następny strzał.

To gniazdo snajpera. To tutaj snajperzy składają jaja z których wylęgają się małe snajperki. Czytała Krystyna Czubówna.

To gniazdo snajpera. To tutaj snajperzy składają jaja z których wylęgają się małe snajperki. Czytała Krystyna Czubówna.

Ciekawą opcją jest wykorzystywanie źródeł dźwięku – jeśli lecą samoloty, to nie słychać odgłosów wystrzałów i można spokojnie powybijać nawet kilka osób po sobie.

W gruncie rzeczy gra nie prezentuje się źle, może nie jest to wielki hit, jednak Sniper Elite 3 jest dość grywalny.

Gra jest dość trudna, ale ludzie lubią dobre gry. Mimo, że nie jest to taki Dark Souls, który nie wybacza błędów, to gra ma duży stopień trudności.

Sniper Elite III w pełnej wersji rozwija swoje skrzydła, gdy gra się w trybie multiplayer, lecz mimo to, singleplayer jest ciągle bardzo grywalny.

Diablo III Ultimate Evil Edition pełna wersja – jak wygląda?

Od połowy sierpnia dostępna jest pełna wersja Diablo III Ultimate Evil Edition do pobrania na konsole nowej generacji.

Mieliśmy już okazję zagrać w tą grę na Playstation 4. Demo, w które graliśmy miało około 20 minut i pokazywało całkiem sporo z tego co zobaczymy na konsolach nowej generacji w tej edycji Diablo III. Graliśmy na PS4 więc gra oferowała rozdzielczość 1080p oraz 60 klatek na sekundę i trzeba przyznać, że wyglądała naprawdę świetnie.

Nieco mniejszą przyjemność z gry będą mieli posiadacze Xbox One, bo tam Diablo III będzie działało w 900p, ale jeszcze gorzej mają posiadacze starszych konsol, na których, z powodów ograniczeń technicznych, można doświadczyć tylko 720 p i frameratu 30 fps.

Fajerwerki w Ultimate Evil Edition są prawie tak duże jak na nowy rok

Fajerwerki w Ultimate Evil Edition są prawie tak duże jak na nowy rok

Oczywiście od dawna już wiemy, że ten dodatek zaoferuje nieco bardziej mroczne lokacje oraz bardziej posępny klimat. Nam się bardziej podobała ta kolorystyka, którą zaoferowano w dodatku i którą znają pecetowcy, którzy grają w ten dodatek od kilku miesięcy. Skoro graliśmy na PS4 to nie mogę nie wspomnieć o funkcji remote play. Diablo 3 Ultimate Evil Edition streamowane z PS4 na Playstation Vita wygląda całkiem nieźle. Mimo tego, że elementy interfejsu były dość małe, to ciągle pozostały czytelne, jednak bardzo widoczny był spadek prędkości animacji, na pewno nie było tam 60 klatek, co najwyżej 30, ale i tak można śmiało stwierdzić, że pełna wersja Diablo 3 Ultimate Evil Edition na ekranie PS Vita wyglądało bardzo ładnie.

Z innych nowinek można wspomnieć choćby to, że gra będzie korzystała z przycisku share, więc nie będzie problemu, gdy będziemy się chcieli podzielić rozgrywką ze znajomymi z ESL, a także ze specjalności DualShock jaką jest LightBar, czyli to światełko, które wszystkich wkurza, będzie się podświetlało na taki kolor, na jaki podświetla się nasza postać w trybie kooperacji.

Fajny młotek

Fajny młotek

Podsumowując, na PS4 gra oferowała spory skok jakości pod względem grafiki i mam nadzieję, że na obu konsolach nowej generacji będzie prezentowała się naprawdę wyśmienicie.

Jest to zupełnie inny sprzęt niż stare konsole i widać wyraźnie, że Blizzard korzysta z tego pełnymi garściami. Ultimate Evil Edition to nie tylko zmiany techniczne, to także zmiany w rozgrywce, gameplayu, pojawił się nowy tryb przygodowy, w którym cała fabuła została zepchnięta na dalszy tor i można skupić się na zabijaniu potworów.

Będziemy mieli do dyspozycji specjalne lokacje rozsiane losowo na mapie i generujące losowe przygody. Podczas grindów w takich szczelinach możemy się spodziewać potworów ze wszystkich pięciu aktów. Ta funkcjonalność pokazuje, że Diablo 3 jest w dużej mierze nastawione na grind, ale nie tylko to jest dobrym wyznacznikiem tego w jakim kierunku zmierza ta gra.

Okazuje się, że na konsolach Blizzard popuścił trochę wodzy fantazji i jak ktoś lubi arcade, to będzie mógł się zadowolić taką funkcjonalnością jak bonusy doświadczenia, czy boosty, które dostaje się przez niszczenie otoczenia. Jeżeli macie taki fetysz i w pełnej wersji Diablo 3 nie możecie przejść obojętnie obok beczki, która stoi gdzieś w rogu mapy i musicie ją rozwalić przy pomocy swojego oręża, to będziecie się czuć jak w domu, bo w Ultimate Evil Edition takie rzeczy są punktowane bonusem do doświadczenia.

Bardzo fajna sprawa, jeżeli lubicie arcade, a jeżeli jesteście takimi normalnymi graczami w Diablo, to chyba nie jest to dla was, ale warto o tym wspomnieć.

Inna ciekawa kwestia to tak zwany Nemesis system, który polega na tym, że jeżeli zginiemy z rąk określonego potwora, to zostanie on nazwany naszym zabójcą i trafi do gry jednego z naszych znajomych z Playstation Network, czy Xbox Live. Nasz znajomy dostanie wtedy stosowny komunikat, że potwór pojawił się w jego świecie i na niego poluje, nie wiadomo gdzie się pojawi, jest to zupełnie losowe i jeśli znajomy pokona tego przeciwnika, to pomści nas i oboje otrzymamy punkty doświadczenia. Dodatkowo można liczyć na cenne łupy, które pozostawi po sobie przeciwnik. Jeśli nie uda mu się go pokonać, to potwór przeskoczy znowu na kogoś z listy twojego znajomego i tam również będzie polował na kolejną osobę, jeszcze silniejszy i z jeszcze lepszymi nagrodami za zabicie i tak kilka razy i jeżeli nie uda się nikomu zabić tego potwora, to po prostu rozpłynie się on w powietrzu.

To nie krew... to tylko bałagan po dżemie

To nie krew… to tylko bałagan po dżemie

Bardzo ciekawa funkcjonalność nastawiona na współpracę pomiędzy naszymi znajomymi z PSNu czy Xbox Live, którzy również posiadają Diablo 3 i grają. Jestem ciekawy jak to się sprawdzi w praktyce i czy to będzie miało ręce i nogi. Inną rzeczą jest to, że można dzielić się ekwipunkiem ze znajomymi, nie tylko w jednej grze.

Każdy przedmiot jest odpowiednio podkreślony, gdy leży na ziemi i gdy go znajdziemy, a bardziej pasuje do klasy, w której jest nasz znajomy w trybie kooperacji, to od razu trafia on do jego ekwipunku, co od razu skraca czas podziału tego lootu, który zbieramy podczas rozgrywki. Bardzo mocno narzekałem na to, że nie ma symultatywnego przeglądania ekwipunku, ale to rozwiązanie chociaż po części rozwiązuje wspomniany przeze mnie problem.

Na koniec warto wspomnieć o dwóch nowych Crafterach, którzy pojawią się w mieście. Jeden to zaklinacz, który pozwoli nam na zmianę parametrów naszych przedmiotów, a druga umożliwia zmianę wyglądu tych przedmiotów na jakiś zupełnie inny, który nam pasuje. Jest to opcja zaczerpnięta z World of Warcraft i nic dziwnego, bo jest ona niezwykle przydatna.

Premiera odbyła się 19 sierpnia 2014, więc pełna wersja Diablo III Ultimate Edition jest już dostępna do grania i myślę, że warto j,ą pobrać bo wprowadza się w niej bardzo ciekawe rozwiązania.